poniedziałek, 24 stycznia 2011

long weekend

In                                                 

wyprawa po sklepach

dłuższy weekend

new style

Out

pogoda

książka

wolny dzień bez planów


niedziela, 23 stycznia 2011

life is brutal

Zaczynamy żyć w najmniej odpowiednim momencie. To tak jakby nauczyciel zrobił nam niezapowiedzianą kartkówkę w dniu w którym nie mamy pojęcia co się dzieję na lekcji. Trzeba coś wymyślić, znaleźć rozwiązanie zanim upłynie czas, zanim znudzony nauczyciel zabierze kartkę a wraz z nią ostatni dech nadziei na lepszą ocenę.

Uczę się dziś polskiego. Części mowy, części zdania. Zagmatwane. Jedne są odmienne drugie nie. Zupełnie jak ludzi, jedni otwarci na innych drudzy nie. Pasują mi takie zajęcia. Z uczenia zwykle pozostaje nic, rozmyślania przesłaniają mi książki niczym kartka papieru. Robi się szaro, pusto. W pewnym momencie bierzesz kredkę i rysujesz, marzysz. Myślisz że nikt ci tego nie spieprzy. Klniesz na tych którzy wymyślili korektor.

Uparcie odliczam dni do ferii. Jeszcze niecałe 3 tygodnie i całe 2 tygodnie spokoju. Bez wczesnego wstawania, zarywania wieczorów przy głupiej na ogół lekturze. Relaks w pełnej klasie. Taak <3

Tymczasem trochę muzyki i fotografi <3


http://www.youtube.com/watch?v=RvnkAtWcKYg

http://www.youtube.com/watch?v=TZhvHP4JMqs







ksokso<3

piątek, 21 stycznia 2011

everlasting.uhaha

Niejakie parę godzin temu oddali mi to co najcenniejsze, kontakt ze światem, zaiste ?
Teraz mam mnóstwo spraw do załatwienia. Zakupy i jeszcze raz zakupy. Nie pogardziła bym jakimś H&M koło domu. Tajniacko czuję się spokojna o moje wystawione jakże ekscytujące oceny. Średnia 3,4 is veryy good.
Jutro z krejzi fejmusami urządzamy lans na jachcie,  czyli na moim jachcie , czyli u mnie. Tymczasem skminimy jakiś przedsmak zakupów na allegro , oł je. Klaarciaa we're everlasting. Nie ma co.

inspirejszyn



niedziela, 2 stycznia 2011

2 styczeń 2011

Dzień mi umyka. Jutro szkoła. Wszystko powraca do normy. Obiecałam sobie że wezmę się do pracy i że 2011 będzie wyjątkowy. Oby tylko starczyło motywacji.

Qui je suis - Caroline kocham Cię za tą piosenkę i za wszystkie inne. Lov ju.

Tymczasem nie wiem co zamierzam jeszcze robić, czuję się jakby z każdej strony ktoś do mnie mówił. Koncentracja siada. Co jeszcze?

Poniżej mój artystyczny bałagan, który zrobiły chyba muminki albo jakieś inne...
A tak przy okazji to zabrały ze sobą chyba mój telefon bo właśnie się zorientowałam że go nie ma...


sobota, 1 stycznia 2011

1 stycznia 2011

2011. Dwa tysiące jedenaście lat. Świat jest naprawdę stary. Drażni mnie jedynie to że nie dożyję tego wieku. Ostatnio mam o wiele za dużo do powiedzenia o śmierci. Rozważam, myślę, wnioskuje. Zdając sobie sprawę z upływu czasu zaczynam poważnieć. Coraz więcej czasu spędzam na analizowaniu każdego kroku, każdej decyzji. Nie chce postępować pochopnie, tak jak kiedyś. Te 'kiedyś' to jedynie odległe parę tygodni. Czuję się jakbym miała nową duszę, nowy mechanizm który napędza moje myśli w zupełnie inną stronę. Nie chcę już trwać w błędnym kole. Łatwo jest zostać więźniem, trudniej wydobyć się z aresztu. Powiedzmy że mam wyrok w zawiasach.

piątek, 31 grudnia 2010

31 grudnia 2010 / sylwester

Świętujemy dzisiaj koniec starego roku, początek nowego czy dwa w jednym?
Jakoś nigdy nie starałam się odnaleźć prawdziwego sensu wszystkich tych ważnych uroczystości. Dla mnie są one dlatego 'że są'. Dzisiaj też nie będę się nad tym zastanawiać.

Wstałam rano i zdałam sobie sprawę z tego że czas naprawdę szybko płynie. Sylwestra 2009 pamiętam jakby to było wczoraj. A może nawet dzisiaj rano... Ani się obejrzę a będę myśleć o nadchodzącej śmierci. Ale przed tym wydarzeniem jeszcze więcej innych ważnych. W moją notkę wplata się czarny humor więc lepiej życzę Wam wszystkiego co najlepsze w tym nowym roku.
Nie podsumuje tamtego roku. Nie chcę płakać. Zresztą to już przeszłość.

środa, 8 grudnia 2010

8 grudnia 2010

Wizja przyszłości wygląda u mnie bardzo źle. 
Więc proszę cię, błagam cholera jasna zrób coś z tym. Tak nie może dalej być.