niedziela, 23 stycznia 2011

life is brutal

Zaczynamy żyć w najmniej odpowiednim momencie. To tak jakby nauczyciel zrobił nam niezapowiedzianą kartkówkę w dniu w którym nie mamy pojęcia co się dzieję na lekcji. Trzeba coś wymyślić, znaleźć rozwiązanie zanim upłynie czas, zanim znudzony nauczyciel zabierze kartkę a wraz z nią ostatni dech nadziei na lepszą ocenę.

Uczę się dziś polskiego. Części mowy, części zdania. Zagmatwane. Jedne są odmienne drugie nie. Zupełnie jak ludzi, jedni otwarci na innych drudzy nie. Pasują mi takie zajęcia. Z uczenia zwykle pozostaje nic, rozmyślania przesłaniają mi książki niczym kartka papieru. Robi się szaro, pusto. W pewnym momencie bierzesz kredkę i rysujesz, marzysz. Myślisz że nikt ci tego nie spieprzy. Klniesz na tych którzy wymyślili korektor.

Uparcie odliczam dni do ferii. Jeszcze niecałe 3 tygodnie i całe 2 tygodnie spokoju. Bez wczesnego wstawania, zarywania wieczorów przy głupiej na ogół lekturze. Relaks w pełnej klasie. Taak <3

Tymczasem trochę muzyki i fotografi <3


http://www.youtube.com/watch?v=RvnkAtWcKYg

http://www.youtube.com/watch?v=TZhvHP4JMqs







ksokso<3