Aktualnie jestem mega zmęczona życiem.
Swiąteczne szaleństwo mi się nie udziela, wręcz przeciwnie gdybym mogła to wykreśliłabym ze swojego kalendarza
wszystkie takie uroczystości. Nie wiem co inni widzą w tym fajnego, wesołego. Nie wiem, naprawdę nie wiem.
Dzisiaj zdałam sobie sprawę z pewnego stwierdzenia że nie mogę żyć bez szkoły. To trochę do mnie nie podobne.
Nigdy nie lubiłam chodzić do szkoły a co dopiero cieszyć się że tam jestem. Być może to jakiś nowy objaw
mojej zaawansowanej już choroby psychicznej (zwanej przez niektórych społeczną) albo jakiś kolejny odpał który
minie zanim zdąże się obejrzeć. Nie! Co ja w ogóle gadam. Przecież wiem dlaczego tak się zmieniam. Wiem, aż za
dobrze. Mam nadzieję że za jakiś czas będę mogła pozwolić sobie na napisanie tu czegoś pozytywnego. Wierzę w to.
'serce rysuje Cie przede mną '
A! Zapomniałabym ! Dzisiaj 6 grudnia, przez niektórych nazwany mikołajkami. Więc dla wszystkich naiwniaków szczerze
wszystkiego najlepszego z okazji tego idiotycznego 'święta'.